Wyszukiwarka

Dodatkowo

counter by eliteria.pl webdesigncounter by eliteria.pl webdesigncounter by eliteria.pl webdesigncounter by eliteria.pl webdesigncounter by eliteria.pl webdesign
IP: 54.80.185.137 | Online: 3


Świnoujście, 13 grudnia 2000

Stanisław Możejko
adres do korespondencji
Plac Słowiański 14
72-600 Świnoujście
tel. 0602 101 512


Szanowny Pan 
dr Lech Kaczyński
Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny RP 


       dot. Przestępczego transferu kadłubów min z jednostek Marynarki Wojennej w Dziwnowie i Darłówku w celu wyłudzenia funduszy publicznych (MULNIK - ŚWINOUJŚCIE)

       W nawiązaniu do mojego pisma z 9 października 2000 skierowanego do Ministra Sprawiedliwości oraz mojej rozmowy z Panem Ministrem przeprowadzonej 28 listopada 2000, w załączeniu przedkładam rozszerzone naprowadzenie na dowody przestępczych machinacji kadłubami min w ramach zadania podlegającego kontroli Departamentu Kontroli Doraźnych Najwyższej Izby Kontroli.
       Prokuratura Rejonowa w Świnoujściu a następnie Prokuratura Okręgowa w Szczecinie od marca 1999 na wniosek przestępców z Polskiego Ratownictwa Okrętowego prowadzi nadużywając czynności procesowych, skierowane przeciwko mnie fingowane śledztwo w sprawie rzekomego zagrożenia jakie spowodowałem dla życia i mienia mieszkańców Świnoujścia, likwidując przestępczy proceder z transferem kadłubów min z jednostek Marynarki Wojennej (sygn. akt VDs 26/99/S).
       8 grudnia 2000 po mozolnych zabiegach otrzymałem 353 stron kserokopii akt tej sprawy. Prokuratura wykonując te odbitki pominęła z niewiadomych powodów 111 stron tych akt, których dotychczas nie miałem możliwości poznać.
       Jednakże prokuratorzy, ewidentnie wspierający tą zagrażającą bezpieczeństwu państwa cywilno-wojskową grupę przestępczą, realizując ich potrzeby, tzn. eliminację mnie z życia publicznego, nie zauważają (?), że w aktach sprawy posiadają dowody przestępczych machinacji. Na karcie nr 216 akt w zeznaniu z 22 lipca 1999 w charakterze świadka Jerzego Bilika czytamy:
       "Odnośnie tej przedmiotowej miny mogę wyjaśnić tyle, iż znajdowała się pod wrakiem okrętu tj. stawiacza min, pod którym znajdowało się więcej min, które zostały już wcześniej wydobyte, jak również co wynika z pomiarów moich urządzeń znajdują się również inne miny".
       Na kolejnych kartach akt (218-227) znajdują się rzekome dowody: karty nurkowań w tym rysunek - rzut pionowy i poziomy wskazujący dokładnie miejsce odnalezienia miny pod wrakiem (k. 224).
       Natomiast w ekspertyzie (karty 422-434 akt) wykonanej przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie z dnia 28 czerwca 2000 czytamy m. in.:
       "Spawanie zmechanizowane w osłonie gazów ochronnych nie było stosowane przed, ani w trakcie II wojny światowej. Na tej podstawie można stwierdzić, że stabilizatory (lotki) zostały dołączone do pokrywy części dolnej płaszcza badanej miny dopiero w okresie powojennym. Według naszej wiedzy o przemysłowym stosowaniu spawania w osłonie gazów ochronnych stopów aluminiowych możemy oszacować, że operacja spawania elementów stabilizatorów (lotek) mogła być wykonana najwcześniej przed końcem lat 60-tych lub na początku lat 70-tych bieżącego stulecia".
       Porównując dwa fragmenty akt, dla ujawnienia przestępczej machinacji wystarczy zadać pytanie:
       Jak pod wrakiem, który osiadł na dnie w 1946 roku (niesporne!), mógł odnaleźć się kadłub miny z elementami wykonanymi na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych?
       Pozostaje pytanie: dlaczego przestępcy wymyślili tak karkołomną lokalizację dla min transferowanych z jednostek wojskowych?
       Otóż na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych basen Mulnik był badany i rozminowywany, a oczywiście pod wrakiem badań nie było. Toteż przestępcy usiłowali w ten sposób uwiarygodnić sam fakt znalezienia min w tym akwenie, a ponadto nie musieli wydobywać jedynego realnego wraku (pozostałe, których wydobycie sowicie opłacono, były w części a większość w całości wrakami wirtualnymi), skoro za każdym razem, gdy chcieli rzekomo przystąpić do jego wydobywania, na przeszkodzie stawała kolejna "znaleziona" pod jego dnem mina!
       Ponadto, niezależnie od wskazanego dowodu dla sfalsyfikowania wskazanej lokalizacji miny wystarczy znajomość fizyki w zakresie szkoły podstawowej...
       Otóż położone w bezpośrednim sąsiedztwie stalowy wrak i  aluminiowy korpus miny stanowią w wodzie ogniwo galwaniczne i w krótkim czasie aluminium utleniłoby się zamieniając się w biały proszek!
       Mimo widocznych gołym okiem od pierwszego dnia okazania (26 stycznia 1999) tej "miny" niepodważalnych dowodów oszustwa, zawiadomiona przeze mnie 4 lutego 1999 Prokuratura Garnizonowa w Szczecinie odmówiła wszczęcia dochodzenia w tej sprawie, a 20 kwietnia 1999 tą decyzję podtrzymał Sąd Garnizonowy w Szczecinie. 
       Natomiast przestępczy układ, w skład którego wchodzą najwyżsi oficerowie Marynarki Wojennej, Wojewoda i Wicewojewoda Zachodniopomorski, prokuratorzy oraz inne prominentne osoby spowodował, że już w marcu 1999 wszczęto śledztwo przeciwko mnie, faktycznie za ujawnienie tych machinacji i niedopuszczenie do zniszczenia dowodu rzeczowego.
       O szczególnym nasileniu złej woli Prokuratury Okręgowej w Szczecinie niech zaświadcza fakt, że zwraca się ona o ekspertyzy i opinie do oficerów Marynarki Wojennej, których, opierając się na niepodważalnych dowodach, publicznie oskarżam od ponad półtora roku o aktywny udział w tych machinacjach.
       "Eksperci" Marynarki Wojennej poświadczając nieprawdę tworzą z Prokuraturą przestępczy związek, który dąży za wszelką cenę do wyeliminowania mnie z życia publicznego, skoro nie można mnie przekupić, oszukać ani zastraszyć.
       Przytaczani "eksperci" poświadczają nieprawdę z pełną świadomością, że rzekomo znaleziony w basenie Mulnik kadłub miny, pochodzi faktycznie z byłego ośrodka badawczo-rozwojowego Marynarki Wojennej w Darłówku gdzie w latach siedemdziesiątych funkcjonariusze PRL z Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej (dziś Akademii Marynarki Wojennej) oraz Wojskowej Akademii Technicznej, konstruowali na potrzeby ZSRR nowe rodzaje broni podwodnej.
       Dziś zachowując lojalność wobec swoich wschodnich przyjaciół, ukrywają ten fakt i wykorzystują swoje (?) wpływy i pozycję do tworzenia fałszywych dowodów w celu kierowania przeciwko mnie postępowania karnego.
       Analiza treści dostępnych dokumentów (w aktach sprawy VDs 26/99/S Prokuratury Okręgowej w Szczecinie oraz Departamentu Kontroli Doraźnych NIK w Warszawie a także w moich zbiorach) wskazuje, że niezależnie od odpowiedzialności dyscyplinarnej lub karnej, elementarnych kwalifikacji moralnych do zajmowania wysokich stanowisk w Marynarce Wojennej RP nie posiadają między innymi:

- komandor Bernard Nakraszewicz,
- komandor porucznik Kornel Walor,
- komandor porucznik Andrzej Walor,
- kontradmirał Stanisław Kasperkowiak,
- komandor Mirosław Tuliszka,
- komandor dr hab. inż. Jerzy Kuliś,
- komandor ppor. mgr inż. Józef Szady,
- kontradmirał prof. dr hab. Antoni Komorowski.


       Dopiero ekspertyza Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie z 28 czerwca 2000 jednoznacznie ujawniła przestępczą zmowę i dopiero po tym fakcie pismem datowanym 28 lipca 2000 (Nr 1366/MP) skierowanym do Mieczysława Krupki Naczelnika V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Dowódca Marynarki Wojennej admirał Ryszard Łukasik, asekurując się, kreśli obok sformułowań dezinformacyjno-zamulających znamienne zdanie:
       "Natomiast na podstawie przeprowadzonej analizy i przedstawionych materiałów specjaliści broni podwodnej NIE MOGĄ JEDNOZNACZNIE OCENIĆ czy jest to autentyczna mina niemiecka typ G wz. C z okresu II wojny światowej, czy też inna mina" (k. 437 akt).
       Do tego pisma pan admirał załącza, jako dowody na powyższe, dwie bełkotliwe, poświadczające nieprawdę, żenujące w swej treści opinie przytaczanych "ekspertów", którzy twierdzą coś zupełnie przeciwnego, przy czym opinie te, pozbawione są jakiejkolwiek sygnatury, a nawet daty!!
       W świetle faktów i dokumentów, wschodem brzmi pismo skierowane do mnie 7 grudnia 2000 przez Włodzimierza Świtońskiego - Prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu (sygn. akt: Ap I Dsn 200/99/SZ), który - nie przejawiając jakiegokolwiek zainteresowania naprowadzeniem na dowody działania zagrażającej bezpieczeństwu i międzynarodowej wiarygodności Rzeczpospolitej (w świetle naszego członkostwa w NATO) zorganizowanej cywilno-wojskowej grupy przestępczej, wskazane w moim piśmie z 9 października 2000 - pewien swojej bezkarności twierdzi:
       "Z kolei sugestie dotyczące działania Pana "w stanie wyższej konieczności przy odpieraniu bezprawnego zamachu na fundusze publiczne niezwykle groźnej grupy przestępczej" mają wymiar całkowicie subiektywny, nie znajdujący odzwierciedlenia w zgromadzonym materiale dowodowym w badanej sprawie".
       W tym samym piśmie czytamy również:
       "Analiza materiału dowodowego zebranego w tej sprawie w postaci dokumentów, opinii biegłych i zeznań przesłuchanych świadków - pozwala na kategoryczne stwierdzenie (sic! - dop. mój), że zasadnym było przedstawienie Panu zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 kk w zb. z. art. 171 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk i 12 kk".
       Wobec powyższego wnoszę o przejęcie ciężaru zmagania się z opisaną grupą przestępczą przez właściwe organy oraz wyegzekwowanie na podległych Panu Ministrowi prokuratorach zaprzestania stosowania wobec mnie pod pozorem śledztwa, prostackich szykan.

Z wyrazami szacunku

Stanisław Możejko    

do wiadomości i właściwego wykorzystania:
- Minister Obrony Narodowej Bronisław Komorowski;
- Departament Kontroli Doraźnych NIK.